poniedziałek, 27 lip 2009

Śladami Forresta Gumpa

No i stało się – zacząłem biegać.
„Zacząłem” to słowo trochę na wyrost – pobiegłem raz. Dzisiaj.
Wszystko przez to, że próby zrzucenia kilku kilogramów poprzez rower nie dawały zbytnich rezultatów. Rower zajechałem, a waga trzyma się uparcie.
Było ciężko – w połowie dystansu czułem się jakbym dostał dwa postrzały w klatkę piersiową, potem jeszcze jeden na wysokości wątroby (kolka?). Jednak udało mi się pokonać zaplanowaną trasę bez przystanków. Trasę tę przemierzam wielokrotnie spacerując z psem i to on zwykle ledwo wraca – dziś tak czułem się ja. Ale zamierzam wytrwać i kontrolować efekty – jeśli będą to kupię sobie Vibram FiveFingers. I będę dalej biegał. Bardzo podoba mi się teoria o bieganiu na boso – sam raczej boso biegał nie będę, ale takie buty to może być fajna sprawa.
Mam również osobistego trenera – personal trainer ;) Od miesiąca posiadam fajną zabawkę – telefon HTC Magic/Sapphire działający w oparciu o system Android. Czytaj dalej


wtorek, 7 lip 2009

Podróże przez Polskę, podróże sentymentalne

W minionym tygodniu miałem okazję dwukrotnie wyjeżdżać w tereny szczególnie bliskie memu sercu – w zachodnie rejony Polski. Tam się urodziłem, chodziłem do szkoły, grałem w piłkę, jeździłem z Ojcem na polowania. Masa wspomnień. _dss8589_1a
Pierwszy wyjazd to osiemnastogodzinna podróż Citroenem C15 vel blaszakiem (dzięki uprzejmości Pawła) do Bolesławca i z powrotem. Niezapomniane przeżycie. Szczególnie miło wspominam oberwanie chmury z gradobiciem w okolicach Brzegu. Doznania akustyczne przywodziły mi na myśl rodzaj tortury, tzw. szafę grającą, czyli zamknięcie delikwenta w blaszanej skrzynce i okładanie jej metalowymi prętami.
Drugi wyjazd to podróż do rodzinnego Sulechowa. Tam dzięki zapałowi Ilony i Romana udało się zorganizować spotkanie w dwudziestolecie ukończenia szkoły podstawowej. Spotkaliśmy się w naszej szkole, w klasie nauczania początkowego nr 103 (w naszej klasie :) ). Były wspomnienia, humor zeszytów (dzięki Romek!), archiwalne zdjęcia i masa śmiechu. Później była część mniej formalna, która była również bardzo udana.
Bawiliśmy się świetnie i żal tylko, że dotarła nas ledwie garstka. Może następnym razem będzie lepiej.
Cieszę się, bo spotkałem ludzi, z którymi wcześniej widziałem się dawno lub baaaardzo dawno.
Przy okazji poszwendałem się po Sulechowie. Miasto mocno się zmienia. Ogólnie pozytywnie, ale czasami serce zaboli.
Po boisku na którym za dzieciaka spędzałem większość wolnego czasu (szczególnie po Mundialu ‘82) zostało marne wspomnienie. Teraz są pewnie lepsze miejsca do gry. A kiedyś trzeba było samemu trawę rękami wyrywać. Zmiany, zmiany, zmiany…


piątek, 19 cze 2009

Po urlopie

Rachu-ciachu i po urlopie. _dss7323
Nie był to długo planowany urlop – wszystko odbyło się dosyć nagle.
Tym bardziej cieszę się, że było wesoło i krótkie wakacje okazały się być udane.
Przywieźliśmy ze sobą dużo wspomnień, trochę zdjęć, a zostawiliśmy tam nowych znajomych – ciekawych i bardzo sympatycznych ludzi. Bardzo różnych od nas, a jednak tak podobnych.
Teraz pora powrócić do codzienności.


sobota, 30 maj 2009

Swobodne błyskanie

Ostatnio naszło mnie na błyskanie w terenie. pwp_2.jpg
Byłem już zmęczony CLSem Nikona i ograniczeniami fotoceli. Mając już pewne negatywne doświadczenia z tanimi dalekowschodnimi wyzwalaczami zacząłem przeszukiwać sieć. Poza królem (PocketWizard) nie ma w naszym kraju alternatywy. Pojawiły się co prawda nowe rozwiązania, ale albo są również bardzo drogie i w zasadzie niedostępne u nas (RadioPopper) albo nowe i mało poznane, i … niedostępne u nas (CyberSync). Jest jeszcze bardzo obiecujący projekt strobistów, ale ja wolałbym kupić go w wersji zmontowanej niż sam budować. Zakupu Elinchroma Skyport nie rozważałem z powodu jego konstrukcji i doświadczeń z moimi lampami tej marki.
Czytaj dalej


piątek, 29 maj 2009

Nie będzie kabaretu, będzie chór

No prawie.

Kilka lat temu robiąc sobie stronę w technologii flash nie przejmowałem się zbytnio tym, że będę miał masę pracy przy każdym jej uaktualnieniu. Bardzo szybko przekonałem się, że nie będę miał tyle zacięcia, żeby strona żyła. No i tak powoli dogorywała. Później zarzuciłem aktualizacje całkowicie.

Kiedyś kolega zwrócił mi uwagę, żebym chociaż usunął informację o ostatniej aktualizacji, która już wtedy miała miejsce dwa lata wcześniej. W efekcie zdecydowałem się zdjąć stronę. Od tego czasu mięło pewnie ze dwa lata.

Potem kilkakrotnie podchodziłem do tematu. I jakoś zawsze blisko stworzenia nowej strony coś mnie odciągało.

Teraz zacznę od bloga na Wordpressie, którego temat powoli będę rozbudowywał o nowe funkcjonalności. Docelowo przekształci się to w stronę z galerią. Chyba, że coś się w międzyczasie zmieni (albo nie będę miał weny do przebierania zdjęć).

Na razie jest skromnie, ale wraz z pojawiającymi się wpisami (i oby zdjęciami) pojawią się nowe funkcjonalności – część z nich już czeka na większą ilość treści, a inne powstaną trochę później.

Optymalnie by było gdybym umieszczał tu same zdjęcia. Niestety na pewno tak nie będzie – blog posłuży mi do wylewania żali na różne tematy, nie tylko fotograficzne, spiskowania, itp. zajęć wynikających z nadmiaru wolnego czasu.

Wszystko jest na razie w fazie testowej – jakby coś nie działało, źle działało, źle wyglądało, było “be” i ktoś miałby chęć mnie o tym powiadomić to zapraszam.


Znajomi:
Linki: