Śladami Forresta Gumpa

No i stało się – zacząłem biegać.
„Zacząłem” to słowo trochę na wyrost – pobiegłem raz. Dzisiaj.
Wszystko przez to, że próby zrzucenia kilku kilogramów poprzez rower nie dawały zbytnich rezultatów. Rower zajechałem, a waga trzyma się uparcie.
Było ciężko – w połowie dystansu czułem się jakbym dostał dwa postrzały w klatkę piersiową, potem jeszcze jeden na wysokości wątroby (kolka?). Jednak udało mi się pokonać zaplanowaną trasę bez przystanków. Trasę tę przemierzam wielokrotnie spacerując z psem i to on zwykle ledwo wraca – dziś tak czułem się ja. Ale zamierzam wytrwać i kontrolować efekty – jeśli będą to kupię sobie Vibram FiveFingers. I będę dalej biegał. Bardzo podoba mi się teoria o bieganiu na boso – sam raczej boso biegał nie będę, ale takie buty to może być fajna sprawa.
Mam również osobistego trenera – personal trainer ;) Od miesiąca posiadam fajną zabawkę – telefon HTC Magic/Sapphire działający w oparciu o system Android. Dziś wykorzystałem jego możliwości jako trenera. Dzięki programowi Cardio Trainer będę mógł śledzić swoje postępy (o ile będą). Program zdecydowanym głosem na bieżąco informuje o przebytym dystansie, czasie aktywności i tempie. W międzyczasie słucha się muzyczki z odtwarzacza, gada przez telefon (o ile oczywiście ktoś jest w stanie gadać bez zadyszki), surfuje w internecie i na falach wyobraźni. Na koniec program zrobi podsumowanie, powie ile spaliło się kcal i wrzuci wszystko na serwer, łącznie z trasą nałożoną na Google Maps. Można pochwalić się wynikami – ja na razie nie mam czym się chwalić. W programie powinna być jeszcze opcja emergency – gdy klient zbyt długo się nie rusza telefon dzwoni pod zaprogramowany numer ;)
Z przejrzanych programów Cardio Trainer najbardziej przypadł mi do gustu bo ma największe możliwości. My Tracks chyba nie podaje danych podczas aktywności choć z mapą pozwala na wiele więcej, Buddy Runner jest tylko dla biegaczy (a szkoda) i nie zabezpiecza internetowego dashboardu statystyk hasłem więc każdy mógłby wejść i zobaczyć jak marnie mi idzie – a tego przecież nie chcę.
Na razie tempo mam marne – dwa razy gorsze niż w ostatniej klasie szkoły podstawowej. Ale wtedy byłem dobry, a dziś jestem dwa razy starszy.


Zostaw komentarz

Znajomi:
Linki: